sobota, 2 marca 2013

Nieulotne




      W jednym ze swoich najsłynniejszych opowiadań, " Pierwszym kroku w chmurach", Marek Hłasko opisuje sytuację, kiedy pierwsze, niewinne uczucie młodych ludzi zostaje brutalnie zwulgaryzowane i wyszydzone przez starszych i zgorzkniałych obserwatorów. Nie dane jest dowiedzieć się nam, czy ta miłość przetrwała, ale jednego możemy być pewni- niewinność została bezpowrotnie stracona. "Nieulotne" Borcucha idzie dalej, ukazując to, co się dzieje, gdy świat, w którym miłość ma być pielęgnowana, zostaje obarczony winą.

      Pierwsza część filmu, która skupia się na rozkwitającym uczuciu, osadzona jest w pięknych okolicznościach przyrody- słonecznych Włoszech, w których studenci- Karina i Michał spędzają wakacje. Klimat tej opowieści pełen jest ciepła i nienachalnej zmysłowości. Oglądamy raj, w którym nagość bohaterów nie tylko nie razi, ale wydaje się idealnie zintegrowana z otoczeniem.  Na ile jest to zasługa reżysera, a na ile po prostu uroku samego miejsca ciężko stwierdzić, ale bez wątpienia początek zaostrza apetyt na dobre kino. Niestety, wkrótce po tragedii, bezsensownej i trochę groteskowej, film się rozpada. Reżyser przenosi akcję do Krakowa. To miasto dawno nie wyglądało tak odpychająco: szare, brudne, niczym piekło, do którego trafiają bohaterowie. Borcuch daleki jest jednak od religijnych konotacji. Próbuje każdym kadrem oddać to, z czym zmagają się młodzi ludzie, którzy jedyne czego chcieli to żyć długo i szczęśliwie, ale po drodze potknęli się o zbrodnię. Starania reżysera są dość nieudolne. Skupia się na obrazach, które zapewne mają być nacechowane jakimiś ukrytymi znaczeniami, ale pozostają tylko efektownymi obrazami. Kiedy każe Michałowi nurkować w wannie, co ma pomóc mu oswoić się z czynem, którego dokonał, nie idzie za tym żadna refleksja. Walka o ocalenie uczucia wygląda jak przepychanka w piaskownicy, podlewana alkoholem i melancholijną muzyką. Z rozmów nic nie wynika. To tylko mówienie o tragedii, a nie jej przeżywanie. Widz nie jest w stanie poczuć empatii, współczuć bohaterom. Idealnym podsumowaniem zdystansowania widza jest scena w kawiarni, kiedy Michał mówi Karinie, o tym, co wydarzyło się przed powrotem do Polski. Widz tylko domyśla się, że tego dotyczy ich rozmowa, ponieważ może ją obserwować zza szyby kawiarni, nic nie słysząc, podglądając jedynie reakcję Kariny. W finałowej scenie stężenie emocji jest tak silne (poprzedzone podnoszącym adrenalinę wyścigiem z czasem), że powinno nastąpić wzruszenie. Ale jest tylko obojętność.

Borcuch miał ambicje. Szkoda, że starczyło tylko na formę, a do treści brakło duszy. "Nieulotne" to ciekawa wydmuszka, ale jednak wciąż tylko wydmuszka, której walory ulatują dość szybko. Może to pora dla reżysera zamienić swoją fascynację młodością na coś bardziej dojrzałego.    

1 komentarz:

  1. Widzialam trailer. Pomyslalam sobie , ze poza obrazkami nic w tym filmie nie ma. Po Twoim opisie wnioskuje, ze chyba odnioslam sluszne wrazenie.
    Ancymon

    OdpowiedzUsuń